poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Się kręci...Robaczki i herbata - dla relaksu Yasmeen ;)

Tak, żyję...i prawie nie tyję. Moja dieta bezglutenowa sprawia, że czasami mam ochotę lizać tekturkę od pizzy, która leży w zamrażalniku.
Co jeszcze?
No wiosna, panie! Słońce kwitnie, trawki świecą. Apsik!
&**^%^&*   ^&&  * #$%%$$&&*&$! - błogosławieństwo tej pory roku w starodawnym języku alergików. Google Translator Wam tego nie przetłumaczy.

Po co tutaj mnie przywiało? A bo tak, żebyście mnie nie zapomniały :)
Dzisiaj wreszcie udało mi się wysłać przesyłkę do Jaskółczego Ziela. Niech olejki pędzą lecą do Ciebie.

W tym poście, a będzie to przedostatni mój tekst o olejkach, chcę Wam zaproponować zapachy wiosenne.
Herbaciany i owocowy. Voila! Lookajcie...
Nazwę drugiego łatwo odczytać, wiadomo, zielona herbata. Pierwszy nosi nazwę...hmmm... nazwijmy go Robaczki.

Czym pachną Robaczki?
Nuty zapachowe: ananas, papaja, mango, pomarańcza, mandarynka, wanilia.

Owocowa orgia, witalność w opakowaniu 6 ml.... Tak.
Jest jedno "ale".
Paliłyście kiedyś elektroniczne papierosy?
Jeśli tak, będziecie wiedziały o czym mówię. Jeśli nie - słuchać!
Liquid, to jest to, co się wlewa do elektronicznych fajek. Można go kupić w wielu zapachach i kolorach. Niektóre aromaty bywają interesujące. Na przykład, mamy owoc, który bardzo lubimy. Niech to będzie mango. Kupujemy sobie taki mangowy liquid... i palimy....
... palimy....
... palimy....
po jakimś czasie wspomnienie mango wywołuje u nas dreszcze i odruch, który nie licuje z zachowaniem damy.
Ja tak miałam.
Przez ten głupi liquid mangowy już nie lubię ani tego owocu, ani zapachu. Od dzieciństwa go uwielbiałam, kojarzył mi się z pysznymi gumami do żucia. Ehhh.
Ten olejek jest świetny. Ma świeży, witalny zapach - ale ja nie mogę. Nie zużyłam go zbyt dużo :(
Wiem za to komu sprawi radość :)
Z wiosennej serii zapachów jest jeszcze jeden - Green Tea, czyli Zielona Herbata. Z tym olejkiem Five o'clock mamy o każdej porze :)
Główne nuty:
zielona herbata, skoszona trawa, cytryna, kora brzozowa, piżmo

Moje drogie i to jest to!
 Będę go teraz często używała, bo mam takie "zielone" zachciewajki.
Herbatka świeżo po aplikacji jest dosyć mocna i dzika, z czasem traci ostrze na rzecz świeżego wicherku.
Tę polecam!

Obydwa olejki kupicie wiecie gdzie...
Nie wiecie?
A w Yasmeen, o tu KLIK!
Do wyboru są również inne zapachy i inne formy perfum. Miała któraś z Was to? KLIK
Pewnie się skuszę, za jakiś czas...
Lojalnie przyznaję, że prezentowane przeze mnie olejki dostałam od sklepu do testów. Za co dziękuję Pani Justynie. Ta przesyłka cieszy mnie do tej pory :)
Jeśli jesteście zainteresowane kosmetykami arabskimi w ogóle, zapraszam na fanpage'a Yasmeen KLIK.
Pojawia się tam sporo nowinek i postów na ich temat.

O olejkach to by było na tyle. Perfumeryjna frajda za niecałe 24 złote. Ja lubię :)

Tradycyjny off top:
Cały ten post jest trochę off topowy. Dużo wtrąceń, mniej suchej recenzji. Mam ochotę coś zmienić, odświeżyć formułę bloga. Odejść od klepania tekstów w stylu: opakowanie ma tyle, kosztuje tyle, działa tak i tak.
Jeszcze nie mam sensownego pomysłu jak to zrobić... nie szkodzi, na pewno mi coś wpadnie do głowy.

Pewnie jesteście ciekawe co u mnie. W sumie nic interesującego. Na razie ekscytuję się dietą.
Dużo czytam. Tęskniłam za tym, bo w pewnym momencie prowadzenie bloga zajmowało mi cały wolny czas po pracy. Stwierdziłam, że moje teksty stały się coraz gorsze i nudniejsze. A ja nie lubię wypuszczać chały.

Co jeszcze?
Wiadomo - oglądam seriale.
Co polecę Wam teraz?
O Grze o tron chyba wszyscy słyszeli, prawda? Martin to jeden z niewielu autorów, których mam w domu w wersji papierowej. Prawie całą (bez pierwszego tomu) śliczną, błyszczącą i pachnącą Pieśń Lodu i Ognia :):):) Wersją filmową nie gardzę, wręcz przeciwnie. Kto jeszcze nie poznał tego fenomenu, niech w te pędy nadrabia! Właśnie zaczęła się 4 seria :)
O reszcie seriali w następnych postach :)

niedziela, 30 marca 2014

Wyniki konkursu

Moje drogie, nie zapominam o Was. Mam tylko cholerną niemoc twórczą. Nie chcę pisać wymuszonych postów, bo to nie ma sensu. Wrócę, jak mi przejdzie :P

Na pewno za jakiś czas pojawi się jeszcze kilka tekstów na temat olejków zapachowych, których dotyczy konkurs. Zamierzam również napisać porównanie peelingów i przedstawić jedną firmę odkrytą przeze mnie w pobliskiej aptece.

Co jeszcze? Dzielnie trwam w diecie bezglutenowej. Co więcej, jestem z niej niezwykle zadowolona. To chyba jedyna dieta, którą szczerze polubiłam. Polecam!

A teraz do rzeczy. Miśku dzisiaj robił za sierotkę i to on wybrał odpowiedź Jaskółczego Ziela. Gratuluję i czekam na adres do środy. Możesz do mnie napisać na maila: margotka1980@gmail.com lub wklepać słów kilka w formularz kontaktowy.


piątek, 21 marca 2014

Rolling rolling rolling stone... Szungit - Antyoksydacyjny spray do włosów by Fratti

Hej!
Co u Was? U mnie niedługo powinno być dobrze. Dałam się powalić wszechobecnemu obecnie wirusowi i przez ostatni tydzień marzyłam o łagodnej śmierci bez kataru, bólu łba i gorączki. Cóż, widocznie zarówno w niebie, jak i w piekle zresztą, mnie nie chcą. Dalej żyję :P
Co robiłam przez ten czas? Głównie zdychałam...
Trochę czytałam, zwłaszcza na temat suplementacji, witamin i innych takich. Coraz mocniej pociąga mnie idea diety bezglutenowej. Zaczęłam się suplementować magnezem, potasem i wit. D3. Okazuje się, moje drogie, że można do ukichanej przyjmować niektóre witaminki....dlatego, że one w życiu się nie wchłoną. Co więcej, przy niektórych schorzeniach, możemy sobie tym zrobić więcej szkody niż pożytku. Kiedyś o tym napiszę, jak się jeszcze trochę poduczę.
Co poza tym? Obserwowałam sobie zza mgły łez i smarków narastające aferki, te mniejsze i większe.
Na fali plucia jadem i świętym oburzeniem, zamierzam pójść pod prąd i pochwalić kosmetyk rosyjski. Konkludując - rozwala mnie na funty szterlingi jeśli ktoś sarka na te produkty, a zachwala niektóre nasze drogeryjne "cuda".
Prawda jest taka, że wszędzie znajdziemy jakieś paskudztwo. Chcesz super naturalnych kosmetyków? Albo znajdź kogoś, kto Ci je zrobi albo sama ukręć. Aha, zużyj je też szybko, bo zazwyczaj psują się po kilku dniach. Poza tym chemia bywa przydatna. Mnie bardzo odpowiadają wszystkie SLSy, alcohol denat itp. Wiecie jak teraz ciężko znaleźć tonik z alkoholem?
Wszyscy za to rozkosznie ładują w nie Mineral Oil itp. Żesz w mordę, w toniku do cery tłustej? Really???
Dobra, koniec...
Pokażę Wam coś fajnego. Nie żadne cudo, szafer macher i uzdrawiacz uciśnionych. Po prostu przyjemny tonik do włosów. Oto on
Tak, jest rosyjski...
Tak, ma trochę szitu w sobie (Sodium PCA, Betaine, Methylchloroisothiazolinone, PEG-7, Tetrasodium EDTA)
Tak, dostałam go w ramach współpracy... za darmo. Dorzucono mi go do mojego zamówienia.
I wiecie co?
Bardzo się ucieszyłam, jak go otrzymałam. Szungitowy żel do mycia buźki bardzo mi odpowiadał i nie potrafiłam się powstrzymać. Zaczęło się smarowańsko skalpu tego samego dnia, kiedy u mnie wylądował.
A popatrzcie sobie na opis dystrybutora i skład. 
Ze strony sklepu Ukryte w słowach dokładniejszy opis:
Składniki aktywne
Arginina to naturalny aminokwas, otrzymywany z nieoczyszczonego cukru, który ma olbrzymi wpływ na funkcjonowanie skóry. Jest wyjątkowo skutecznym nawilżaczem - nawilża nie tylko naskórek ale także głębsze partie skóry, a to za sprawą arginazy, która przekształca argininę w mocznik na poziomie komórkowym. Ze względu na wzrost nawilżenia naskórka i wzmacnianie bariery lipidowej skóry, arginina jest wyjątkowo cennym składnikiem w przypadku skóry bardzo suchej, atopowej czy z osłabiona barierą skórną. W cyklu biochemicznym arginina jest prekursorem produkcji tlenku azotu - substancji, która odpowiada za rozszerzanie naczyń krwionośnych. Ta jej cecha znajduje zastosowanie w preparatach pobudzających wzrost włosów, lepsze przenikanie substancji aktywnych do mieszka włosa a tym samym jego lepsze odżywienie, co wzmacnia osłabione, wypadające włosy, ze skłonnością do łysienia.

Szungit to unikalny naturalny minerał, zawierający ponad 20 pierwiastków śladowych. Posiada duże właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne i absorpcyjne.

Ze strony mojego obolałego łba:
 Prócz arganiny jest jeszcze treonina i lizyna również aminokwasy, korzystnie działają na skórę, pomagają syntezować białka. Jak ktoś chce sobie jeszcze poczytać o dobroczynnych peptydach, niech zerknie tutaj KLIK.
Do tego trochę zielska, takiego jak melisa, lawenda, saponia, nagietek, pokrzywa, kasztanowiec rozmaryn. Ziółka znane z dobrego działania na skalp i włosy.
Co jeszcze? Aha, pałęta się dosyć wysoko w składzie antyoksydacyjna wit. E, a trochę dalej olej rycynowy.
Na końcu jest wianuszek chemicznej, konserwującej zupy, bez parabenów... jeśli kogoś to interesi. Nie ma również silikonów.
 
W środku jest też dobroczynny szungit. Minerał o właściwościach przeciwzapalnych i bakteriobójczych... dla zainteresowanych KLIK  

Jak go używać?
Prosto. Wsmarowujemy płyn we włosy na 20 minut przed myciem. Włosy robią się od tego sztywne i matowe. Nie radzę wsmarowywać i gdzieś wychodzić.
Płyn ma lekki zapach. Coś mi przypomina... może odrobinę olejek eukaliptusowy. Da się z nim wysiedzieć.
W aplikacji pomaga pompka. Czasami się zacina cholera, ale jak będziecie się starały "psikać" w pozycji pionowej, czynność ta będzie bardziej efektywna. Inaczej można się namachać paluszkami, a z końcówki będzie tylko leciutko smarkało.
EDIT: Co do wydajności. Normalna. Butelka ma pojemność 200 ml. Zużycie jest zależne od jego nasilenia. Produkt nie jest tłusty, nie da się go rozsmarować na włosach. Nie psikniesz na dany rejon głowy, nie wetrzesz...

Efekt końcowy?
Po umyciu włosy są miękkie i błyszczące. Przynajmniej moje. Zielonego ufoludka łatwo się zmywa również szamponami naturalnymi - nie zawiera silikonów, więc nie przywiera za mocno do czachy.
Czy powstrzymuje wypadanie włosów? Ciężko mi się wypowiadać. W moim przypadku za to może odpowiadać zarówno leczenie farmakologiczne, jak i on. Dodam, że używam również szamponów i masek przeciw wypadaniu włosów. Całość kuracji jest skuteczna, więc o ile nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że je powstrzymuje, o tyle ze 100% przekonaniem twierdzę, że na pewno mi nie szkodzi.
Cenię go sobie za to, że po aplikacji daje uczucie ukojenia skórze zaś po zmyciu włosy są wyraźnie miękkie.
Polecam, bo to dobry tonik do włosów za niewielką cenę - 15,50 zł w Ukrytych KLIK 

Jeśli się komuś nie spodobał Szungit, ale miałby ochotę kupić coś innego albo dowiedzieć się nowinek o produktach różnych firm, zapraszam na fanpage'a Galerii Zmysłow Ukryte w słowach KLIK
Warto zaglądać bo sklep często zaprasza do testowania swoich kosmetyków :) Szczęśliwcy, którzy mieszkają w Lublinie, mogą zrobić zakupy lub odebrać przesyłkę stacjonarnie na Krakowskim Przedmieściu.
Namawiam moją głupawą siostrę żeby tam poszła, ale ona jakaś oporna jest. No ale ok, dzieciak ma dopiero miesiąc, więc jest trochę uziemiona.
Na tym koniec, idę chorować dalej.  Zaś sklepowi Ukryte w słowach bardzo dziękuję za tę przesyłkę. Lubię te Wasze szungitowe cudeńka :)

Tradycyjny off top:
Moja przyjaciółka - fotograficzka, ostatnio zadzwoniła i pochwaliła moje fotki. Martuś, nawet nie wiesz, jak mi miło. Usłyszeć ciepłe słowa od profesjonalistki? Rosnę!!! A rady postaram się wprowadzić w życie :)

środa, 12 marca 2014

Konkurs u Margotki - Skarby Perfumerii Orientalnej Yasmeen

Moje Drogie,
jak obiecałam ogłaszam konkurs, w którym można wygrać Skoncentrowany Olejek Al-Rehab.
Wierzcie mi, było ciężko mieć go obok siebie i nie otworzyć.
Zapach, który otrzyma zwycięzca, to Choco Musk.
Co o nim pisze na swojej stronie Perfumeria Orientalna Yasmeen? 
Choco Musk jest zapachem dla wielbicielek czekolady: 
- świeżo uprażone ziarna kakaowca miażdżone na pył, 
- wymieszane ze świeżą wonią laski wanilii
- doprawione białym piżmem. 
Zapach jest subtelny, ciepły, niczym rozgrzane słońcem plantacje kakao. Pomimo obecności nut „jadalnych” nie nabiera takiego charakteru a to dzięki obecności piżma: jest puszysty, miękki, otulający. Rozpieszcza niczym najlepsza czekolada.

Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Nie otwierałam.

Żeby uatrakcyjnić konkurs, dodaję jeszcze dwa olejki. Przyznaję, że je otworzyłam, więc nie są główną nagrodą. Jeśli będziecie chciały je również otrzymać w przypadku wygrania konkursu, proszę o zamieszczenie odpowiedniego dopisku w komentarzu.
Pierwszy z nich to zapach damski - Africana o pojemności 6 ml.
Opis ze strony Perfumerii Yasmeen:
Africana, to zapach zaskakujący swoją przewrotnością: jednocześnie słodko kwiatowy, owocowy, lecz świeży jak dopiero co spadły deszcz. Dominującą nutą są świeże daktyle i figi otulone delikatnym jaśminem.  Zapach jest słodki, jednak to słodycz z owocu, nie cukrowa. Całość podszyta delikatnie drewnem, bardzo subtelnie, co stabilizuje kompozycję i nie pozwala jej uciec w zupełną słodycz. Zapach dla amatorów oryginalnych, niebanalnych woni.
Nuty:
- daktyle,
- figi,
- jaśmin,
- drewno,
* ja wyczuwam również piżmo i gdzieś w tle jabłko.
Bardzo mocny, intensywny zapach. Nie do końca koresponduje z moim kwiatkolubnym gustem.

Drugi z nich to zapach męski - Station, również o pojemności 6 ml.
Opis ze strony Perfumerii Yasmeen:
Station, to ciekawa propozycja dla panów: kora brzozy i drewno sandałowe skąpane a kremowej ambrze, dosłodzone i uspokojone nutami pudrowymi. Dodatek kastoreum ożywia kompozycję i nadaje jej męski charakter.  Zapach dla amatorów aromatów cieplejszych i pudrowych. Idealny na zimową porę.
Nuty:
- kora brzozy, 
- drewno sandałowe, 
- ambra, 
- kastoreum, 
- nuty pudrowe .
Zapach z gatunku ostrych, drzewnych. Zdecydowany i bardzo męski.

Nie chcę aby te olejki u mnie tylko leżały. Mam nadzieję, że zechcecie im dać drugą szansę, mimo iż je otworzyłam. Jeśli nie, zawsze możecie zaznaczyć, że życzycie sobie otrzymać jedynie Choco Musk.

Co zrobić żeby wygrać?
1. Odpowiedzieć na pytanie:
Na jakim kontynencie leżą Zjednoczone Emiraty Arabskie - ojczyzna olejków Al-Rehab?
2. Odpowiedź zamieścić w komentarzu od dzisiaj (12. marca 2014 r.) do północy 26. marca 2014 r.
3. Trzeba być publicznym obserwatorem bloga: http://buduarmargotki.blogspot.com/
4. Będzie nam miło, jeśli polubicie fanpage'a fundatora nagrody - Perfumerii Orientalnej Yasmeen KLIK
5. Jeśli chcesz, umieść banner informujący o konkursie na swoim blogu. Bądź pewna, że spojrzę wtedy łaskawiej. Zwłaszcza jeśli nie będę na 100% zdecydowana kogo nagrodzić.  
6. Zgłoś się w podany poniżej sposób:
Zgłaszam się.
Obserwuję bloga Buduar Margotki jako: 

Obserwuję fanpage'a Perfumerii Orientalnej Yasmeen jako: (imię i pierwsze trzy litery nazwiska)
Banner w pasku bocznym: TAK/NIE
Zjednoczone Emiraty Arabskie leżą na kontynencie:

Chcę otrzymać dodatkowe olejki: TAK/NIE 

Bannerek do pobrania
 Krótki regulamin:
1. W konkursie mogą brać udział tylko publiczni obserwatorzy bloga, będący osobami fizycznymi, osoby pełnoletnie lub za zgodą rodziców (zgodę należy przesłać na mojego maila: margotka1980@gmail.com,  najpóźniej w dniu zgłoszenia się do rozdania).
2. Fundatorem nagrody jest Perfumeria Orientalna Yasmeen KLIK
3. Nagrodę główną stanowi Skoncentrowany Olejek Zapachowy Choco Musk o pojemności 6 ml, widoczny na pierwszym zdjęciu. Produkt jest nowy, nieużywany. 

Na specjalne życzenie dołączę do wygranej jeszcze dwa Skoncentrowane Olejki Zapachowe o pojemności 6 ml, zapachy: Africana i Station. Produkty są używane, pozostało ich ponad 90% w opakowaniu.
Nagroda nie może zostać wymieniona na jakikolwiek inny przedmiot czy też równowartość pieniężną.
4. Konkurs trwa od 12. marca (środa) do 26. marca (środa) (do godziny 24:00).

5. Odpowiedzi oceniam ja. Na ich podstawie wybiorę zwycięzcę.
6. Wyniki konkursu
zostaną ogłoszone na moim blogu najpóźniej w kolejną niedzielę (30 marca). 

7. Po ogłoszeniu wyników, czekam na przesłanie adresu do wysyłki produktu na mój adres e-mail (margotka1980@gmail.com) najpóźniej do 5 dni po ogłoszeniu wyników, po tym terminie wybrana zostanie kolejna osoba.
8. Koszty pakowania i przesyłki nagrody pokrywam ja (paczką poleconą priorytetową), ale tylko wyłącznie na terenie Polski. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu maksymalnie 10 dni roboczych.
9. W przypadku nie odebrania przesyłki i zwrotu jej do mnie, nagroda nie zostanie wysłana ponownie. Zostanie wtedy też wybrany kolejny zwycięzca. Dalsza procedura postępowania pozostaje bez zmian.

10. Zgłoszenie udziału w konkursie jest jednoznaczne ze zgodą na przetwarzanie danych osobowych, które zostaną użyte, w celu dostarczenia nagrody przez buduarmargotki.blogspot.com.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

niedziela, 9 marca 2014

Nowa oferta Sylveco: Balsam Myjący i Tonik do twarzy - garść pierwszych wrażeń

Cieszę się niezmiernie, że Sylveco poszerzyło swoją ofertę. Trochę mi brakowało produktu typu szampon, czy tonik.
Wyobrażacie sobie moją euforię, jak weszłam na stronę mojego ulubionego sklepu i zobaczyłam to:
Balsam myjący do włosów z betuliną.
Zachwalany jako hypoalergiczny, przeznaczony szczególnie do włosów słabych, zniszczonych, skłonnych do wypadania. Idealny dla mnie! No co zrobiłam?
Kupiłam :P
Przepraszam za jakość zdjęć. Sprzęt mnie dzisiaj nie lubi :(
Opakowanie:
Butla dosyć duża, 300 ml. Wykonana z miękkiego, brązowego plastiku. Wygodny dozownik z zamykanym dzióbkiem. Całość poręczna i estetyczna.
Skład całkiem przyjemny, ale to już norma u Sylveco. Brak SLS i innych esów. Bardzo łagodne substancje konserwujące. Nie będę opisywała zalet poszczególnych wyciągów i ekstraktów - widzicie wszystko na zdjęciu.
Konsystencja i zapach:
Uderzyło mnie, że nasz balsam jest dosyć rzadki. Trzeba uważać żeby nie wylać za dużo na łapkę.
Pachnie mieszanką ziołową, choć moim zdaniem, na czoło wysuwa się woń rozmarynu.
Dosyć dobrze się pieni, nieźle myje. Posiadaczkom tłustych włosów doradzałabym podwójną aplikację.

Moje pierwsze wrażenia:
Bardzo pozytywne. Głowa jest odświeżona, a skóra ukojona. Jednak nie to jest najlepsze.
Już po pierwszym użyciu włosy stały się mięciutkie i błyszczące! Wiem, że nie mogę powiedzieć zbyt wiele po trzech użyciach, ale póki co jestem bardzo zadowolona. Włosy nie przetłuszczają się szybciej, nie mam wrażenia przesuszonej głowy. Kudły stały się sypkie, a dotykając ich mam wrażenie, że są jakieś takie mięsiste. Super!
Nieprzyjemnych niespodzianek brak. Mam nadzieję, że to się nie zmieni!

Cena i dostępność:
Balsam kupicie za 27 zł TUTAJ

Kolejny produkt z nowości Sylveco, to Tonik Hibiskusowy.
Tonik ma spełniać dwie funkcje: łagodzić i chronić. Obydwie dla mnie ciekawe i pożądane, więc również znalazł się w zamówieniu.
Opakowanie:
Odrobinę podobne do Balsamu. Poręczne, z poddającego się naciskowi, brązowego plastiku. Aplikator również utrzymany w tonie Balsamu Myjącego. Design przyjemny dla oka.
 Zalety toniku opisał producent na opakowaniu, przeczytajcie same :)

Konsystencja:
Płyn o barwie słabej herbatki hibiskusowej. Lekko czerwony, jednak nie lękajscie się, nie zauważyłam żeby barwił buzię:)
Zupełnie nie wyczuwam zapachu... ale mam katar, więc może jakaś lekka woń gdzieś się snuje tylko ja jej nie dostrzegam.
INCI:
Wiodące ekstrakty standardowo zostały wyeksponowane i opisane przez producenta. Od siebie dodam, że tonik jest bezalkoholowy. Zawiera nawilżającą glicerynę dosyć wysokow składzie. Do tego chłodzący xylitol, łagodzący pantenol. Na końcu wyliczanki znajdziemy Phytic Acid (kwas fitowy), który pomaga zwalczać przebarwienia. Jest również delikatnym konserwantem. Podobną funkcję spełnia Dehydroacetic Acid (Kwas Dehydrooctowy).
Sądzę, że więcej nie muszę dodawać :) Świetny skład!

Moje pierwsze wrażenia:
Wiadomo, ciężko mi się jeszcze wypowiadać po trzech dniach. Na pewno tonik jest delikatny. Przyjemnie odświeża, nie pozostawia poczucia ściągnięcia buzi. Skóra jest elastyczna, nie przetłuszcza się szybciej.
Żadne niespodzianki nie wyskoczyły.
Nie odnotowałam efektu WOW, nie odmłodniałam o 10 lat. Na razie jest przyjemnym tonikiem, na który miło spoglądam i chętnie go używam.

Cena i dostępność:
Tonik kosztuje 16,50 za 150 ml. Kupicie go tutaj KLIK


Celem podsumowania:
Ci, którzy mnie czytają dłużej, wiedzą że lubię firmę Sylveco i chętnie polecam ich produkty. Nie żałuję, że kupiłam te nowinki. Wprawdzie większe wrażenie zrobił na mnie balsam, ale tonik nie rozczarowuje. Jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że to się nie zmieni :)

ZAZNACZAM, ŻE TO NIE SĄ RECENZJE, A PIERWSZE WRAŻENIA PO TRZYDNIOWYM STOSOWANIU PRODUKTÓW!!!!

I jak moje kochane czytelniczki, zainteresowane? A może macie jakieś pytania? Chętnie odpowiem, bo produkty są nowe i mało osób je zna.

Te i inne nowe kosmetyki Sylveco kupicie w sklepie Ukryte w Słowach KLIK. Jest ich więcej, ale starałam się zachować rozsądek podczas trwonienia wypłaty :)